Powoli zbliżam się do końca tego haftu. Krzyżyków zostało już niewiele a potem przyjdzie czas na kontury, za którymi średnio przepadam, ale mam nadzieję, że na lnie jakoś pójdzie. Trochę się zmęczyłam tym wyszywaniem na lnie, ponieważ jak zapewne wiecie wolę kanwę, na której rysuję sobie linie pomocnicze. Tutaj wyszywam bez więc muszę uważać podwójnie - po pierwsze żeby dobrze obliczyć odległości a po drugie, że wyszywam co dwa oczka. Ale efekt rekompensuje trudy.
Cytat
Pasja - podmuch szczęścia pozwalający się uwolnić ze stalowego uścisku szarej, ponurej codzienności.
O mnie
- Katarzyna
- Hafciarka zołza - na dodatek wredna, bezkompromisowo tępiąca hafciarskie badziewie i wiedząca czego chce.. zakręcona na punkcie krzyżyków od dawien dawna, cierpiąca na hafciarskie ADHD - ciągle ją nosi i nie potrafi usiedzieć przy jednym projekcie dłużej niż tydzień, stawiająca krzyżyki w tempie, którego mistrz Formuły 1 by się nie powstydził - szczególnie w czasie urlopu, podobno to wszystko dzięki turboigle... kiedy ktoś jej nadepnie na odcisk bierze miotłę, na której na co dzień lata, i goni delikwenta, gdzie pieprz rośnie...

przez
Blokotka
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz
Dziękuję za wszystkie komentarze.
Pozostawiony ślad odwiedzin jest dla mnie największą satysfakcją z prowadzenia bloga
Komentarze anonimowe oraz obraźliwe nie będą publikowane