Cytat


Pasja - podmuch szczęścia pozwalający się uwolnić ze stalowego uścisku szarej, ponurej codzienności.

O mnie

Moje zdjęcie
Hafciarka zołza - na dodatek wredna, bezkompromisowo tępiąca hafciarskie badziewie i wiedząca czego chce.. zakręcona na punkcie krzyżyków od dawien dawna, cierpiąca na hafciarskie ADHD - ciągle ją nosi i nie potrafi usiedzieć przy jednym projekcie dłużej niż tydzień, stawiająca krzyżyki w tempie, którego mistrz Formuły 1 by się nie powstydził - szczególnie w czasie urlopu, podobno to wszystko dzięki turboigle... kiedy ktoś jej nadepnie na odcisk bierze miotłę, na której na co dzień lata, i goni delikwenta, gdzie pieprz rośnie...

537. UFOK-owy rok losowanie nagrody za maj i nagroda za kwiecień

Nie wiem, jak to się dzieje, ale z miesiąca na miesiąc coraz mniej osób linkuje swoje postępy. Do zabawy zgłosiło się 18 osób, tymczasem ostatni miesiąc podsumowało 8. Gdzie reszta???? Jakoś się człowiekowi odechciewa organizowania wieloetapowych zabaw. Mam wrażenie, że jabym ogłosiła comiesięczne candy to i 50 osób byłoby chętnych....

Dobra koniec gadania. UFOKi za maj podlinkowały: 

1. 

Atramk  4. Judyta  7. Hanulek  
2. Maggy  5. Karolina  8. Magdalena J  
3. Małgorzata Zoltek  6. Katarzyna G  



Wrzuciłam tradycyjnie do maszyny losującej, która wskazała numer: 




Serdecznie gratuluję i proszę o kontakt.


Przy okazji pokazuję znowu lekko opóźnioną przesyłkę za kwiecień, która doleciała do Magdaleny 



























Czytaj dalej...

536. Ślubne dłonie po raz kolejny

Już sama nie wiem, ile razy wyszywałam dłonie projektu Vervaco, ale na pewno kilka, jak nie kilkanaście. Oczywiście nie ten sam wzór, bo Vervaco ma ich kilka, ale wszystkie podobne w kolorystyce.  Nie ukrywam wzór bardzo ładny i szybko się go robi, ale powoli zaczynam go mieć dość. Mam nadzieję, że długo nie będę do niego wracać. Może jak odpocznę to znowu z przyjemnością go zrobię, bo teraz chyba już za dużo. Tym razem zmieniłam alfabet, którym wyszyłam imiona. No i po raz pierwszy oprawiony w ramkę z IKEA, więc ciągle coś się zmienia. 


 
Czytaj dalej...

535. Od zakładki do książki sal u Hafciarki etap II

Rzutem na taśmę skończyłam zakładki z drugiego etapu salu u Hafciarki. Zwyczajnie brakuje mi ostatnio weny na krzyżyki, Chyba dopadło mnie zmęczenie materiału, bo jak kiedyś stawiałam kilkanaście tysięcy krzyżyków tygodniowo to teraz nie mogę się zmobilizować. Jakieś przesilenie czy inny urok... Mam nadzieję, że szybko minie, bo UFOK-i tęsknie na mnie spoglądają a i nowe hafty kuszą - właśnie upatrzyłam sobie fantastyczne serce. Jak znacie sposób na znalezienie mojej weny to poproszę o receptę...
Dobra, ale nie o tym miało być tylko o zakładkach. W drugim etapie Adrianna zaproponowała dwa zupełnie różne od siebie, ale fajne tematy: motyle i ornamenty. Jeśli chodzi o motyle to zdecydowałam się na wzór, który już kiedyś robiłam. Z kolei w kwestii ornamentów wyhaftowałam wzór, który zawsze mi się podobał a jest elementem serii kilku wzorów. Może kiedyś zrobię resztę. 




Czytaj dalej...

534. Kartki ślubne

Powstały w ciągu jednego dnia - z potrzeby chwili. Mowa o dwóch kartkach ślubnych. Wykorzystałam wzorek dwóch serduszek z kwiatkami, który już kiedyś wyszywałam. żeby jednak się nie zanudzić zmieniłam odcienie kwiatków. I tak sobie myślę, czy nie zrobić w podobnym stylu jeszcze kilku, tym bardziej, że ostatnio kilka osób pytało się o kartki ślubne a tych nie mam żadnych w zapasie. 





 
Czytaj dalej...

533. Hafciarski kalendarz - odsłona 6

Ani się człowiek nie obejrzał, a na kanwie z hafciarkim kalendarzem projektu Igiełki już czerwiec. Oznacza to, że jesteśmy na półmetku roku i zabawy salowej. Szkoda tylko, że po drodze kilka osób już odpadło. Przykre tym bardziej, że nawet nie dały znać co się dzieje, a przystępując do salu zablokowały miejsca dla innych. Ehhh życie... Może jak w następnym salu ktoś będzie musiał zakupić wzór to pomyśli i nie będzie blokował miejsc. Dobra dosyć narzekania. Pora na pokaz. Na czerwiec Monika zaproponowała nożyczki, chyba najszybszy do wyszywania element kalendarza. 

Zainteresowanych wzorem odsyłam do nowego sklepu Moniki - od niedawna można tam nabyć także materiały do haftu i co fajne dobrać kanwę i nici bezpośrednio do naszych upodobań.

Moje wyglądają tak:  






 
Czytaj dalej...

532. UFOK-owy rok podsumowanie maja

Maj, podobnie jak kwiecień, nie sprzyjał w rozprawianiu się z UFOK-ami. Miałam sporo bieżących prac, które sprawiły, że biedne UFOKi musiały posiedzieć grzecznie w szufladzie. Tym niemniej udało mi się skończyć paryżankę i postawić trochę krzyżyków w Tęczowej rózy. Mam nadzieję, że w czerwcu będzie lepiej, aczkolwiek kuszą mnie całkiem inne hafty, w tym prezent imieninowy od moich przyjaciółek. Jedna z moich facebookowych wiedźm już prorokuje, że będzie kolejna edycja UFOK-owego roku. Pożyjemy, zobaczymy.

Oto co udało mi się w maju w kwestii UFOKów:

- skończona paryżanka: 

 
 - kolejny płatek tęczowej róży:



I pora na zmagania z UFOK-ami uczestniczek zabawy. Przypominam linkujemy do 15 czerwca do godziny 12.00. Tradycyjnie czeka drobny upominek. 
Czytaj dalej...

531. Ślubna para

Kiedy koleżanka poprosiła mnie o zrobienie pamiątki ślubnej pierwszą moją reakcją było "byle nie dłonie", bo takowe właśnie wyszywałam (pokażę je wam za jakiś czas). I ku mojej radości zgodziła się, aby powstał inny projekt. Ostatecznie zdecydowałyśmy się na parę młodą też projektu Vervaco, ale inną niż do tej pory wyszywałam. Nie ukrywam bardzo podoba mi się ten wzór i mogę go wyszyć jeszcze raz. Ten obrazek to był kolejny maraton, bo musiał powstać na tzw. "wczoraj". Obwarowane było to faktem, że jedzie daleko bo za granicę. Było ciężko, ale się udało - wyszyłam go w sumie w trzy dni. A kończyłam prawie na styk - dosłownie na 5 minut przed terminem, w jakim mogłam go jej przekazać, bo potem znikałam na weekend. Koleżanka na szczęście podjęła się samodzielnie oprawić, a jak mówi "podglądała najlepszych" i doskonale jej poszło. 





 
Czytaj dalej...

530. Sal Paryżanki V. Enginger - finał

Tak się wzbraniałam przed konturami w jesiennej paryżance, że o mały włos odłożyłabym ten obrazek do dokończenia na święte nigdy. Jednak wczoraj wieczorem przełamałam się i w ciągu dwóch odcinków serialu machnęłam kontury. Okazało się, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Co prawda kontury w listkach to spora zabawa, ale nie jest to coś niewykonalnego. Jak zwykle trochę poprowadziłam je po swojemu, ale moim zdaniem obrazek na tym nie traci. Dziś paryżanka już wyprana i gotowa do oprawienia, choć z tym może być lekki kłopot, bo muszę poszukać odpowiedniej ramki. Na razie moja paryska panienka pozuje w cyfrowej ramce. I tym sposobem mogę kolejnego UFOK-a odhaczyć z listy haftów do zrobienia. Nawet nie będę liczyć, ile jeszcze zostało, bo zaraz mnie głowa rozboli jeszcze bardziej. Tym bardziej, że kolejne hafty kuszą a dodatkowo na imieniny dostałam fantastyczne hafciarskie prezenty i wypadałoby je zrobić. 











 
Czytaj dalej...

529. Tęczowa róża - odsłona 3

Po wielu haftach w brązach i sepii - takie były ostatnie pamiątki, które Wam jeszcze pokażę -  zatęskniłam za czymś kolorowym. Sięgnęłam więc po tęczową różę, której przybył kolejny płatek - tym razem niebieski. Nie ukrywam wyszywa się ją bardzo przyjemnie a wielość jednokolorowych plam sprawia, że krzyżyki same przybywają. Od wczoraj wyhaftowałam nawet spory fragment - zaznaczony na żółto na schemacie. 



 
Czytaj dalej...

528. Choinka 2016 - sal u Kasi - odsłona 5

Uff wreszcie skończyłam trzeciego bałwaniastego, który stanowi komplet z dwoma, które zrobiłam na zabawę u Kasi w styczniu i lutym. Ten biedak musiał poczekać aż trzy miesiące na swoją kolej. Wszystko przez olbrzymią jak na takiego małego stworka ilość kolorów. Oj dał projektant czadu - prawie 20 różnych kolorów to chyba lekka przesada. Choć nie ukrywam efekt jest bardzo fajny. Tym razem bałwanek ma dwie wiewiórki do towarzystwa. A z braku choinki zapozował na storczyku i nawet się zgrał kolorystycznie. 



Czytaj dalej...

527. Zaległe nagrody

Moje zabieganie i zapracowanie zaowocowało wielkimi zaległościami w wysyłce upominków w moich zabawach. No i niestety poczta jest mi kompletnie nie po drodze więc zawsze to wyprawa a przy moim trybie pracy ciężko wygospodarować godzinę albo i więcej, by nadać przesyłki - ot taki uroki poczty, gdzie zawsze kolejki - przynajmniej na tej mojej. Najbardziej było mi wstyd, że laureatka losowania zabawy z UFOK-ami za marzec tak długo czekała na prezent. Na szczęście Kasia jest bardzo wyrozumiałą osobą i wybaczyła mi tą straszną wtopę. W ubiegłym tygodniu jednak zebrałam tyłek w troki jak to mawiają i powędrowałam na pocztę, żeby nadać zaległe upominki. 
Wiem, że wszystkie już doleciały - Wiga pokazała nawet na swoim blogu, a pozostałe dwie kobietki zrobią to lada moment, więc pokazuję.

Po kolei - najdłuższą drogę miała paczuszka do Kasi - za UFOKi. 



Kolejna paczuszka poleciała do Izy - wytrawnej łapaczki liczników, która upolowała 180 000 na moim blogu:

 
No i na koniec nagroda za candy, która poleciała do Wigi. Dla niej przygotowałam breloczek z pierwszą literką jej imienia, zakładkę, kartkę, zestaw do samodzielnego wykonania obrazka i wzór róż projektu Igiełki. Dołożyłam jeszcze co nieco dla ciała. 







Mam nadzieję, że te paczuszki ucieszyły obdarowane. Po głowie chodzi mi kolejna zabawa, ale muszę wymyślić coś ekstra :)


Czytaj dalej...

526. Ślubny Ty Wilson

Pierwsza pamiątka ślubna, która powstała w ostatnim czasie to znany wzór wg Ty Wilsona. Wyszywałam ją już kolejny raz, jednak trudno tu mówić o rutynie, bo za każdym razem dobieram inny kolor bukietu pani młodej, co sprawia, że pamiątka jest oryginalna. Tym razem postawiłam na klasyczny róż. 




 
Czytaj dalej...

525. Sal Paryżanki V. Enginger - odsłona 7

Między jedną pamiątką ślubną a drugą - w ramach odpoczynku sięgnęłam po paryżankę. Dohaftowałam brakujące dwa listki i napis. Zostały mi tylko kontury. Mam nadzieję szybko je zrobić, tym bardziej, że zbliża się Boże Ciało a wraz z nim długi weekend, który mam zamiar poświęcić na UFOKi. 
Tak na dziś prezentuje się moja jesienna paryżanka:



Czytaj dalej...

524. Chrystus

Tylko nieliczne grono moich kochanych Wiedźm wiedziało, że ostatnie dni były wyścigiem z czasem, by zdążyć z tym obrazem. Powstał jako prezent dla księdza z mojej rodzinnej parafii, który w czwartek przyjął święcenia kapłańskie a dziś odprawił Mszę Świętą prymicyjną. Ponieważ wiedziałam, że kwiaty zwiędną postanowiłam wręczyć Mu własnoręcznie zrobiony obraz. Nie ukrywam znalezienie właściwego wzoru było dość trudne, bo po pierwsze chciałam, żeby było to coś wyjątkowego a po drugie w ferworze obrazków i pamiątek komunijnych nie miałam za dużo czasu. To tak jest, jak się pewne sprawy odwleka w czasie myśląc, że się zdąży... Po kilku godzinach siedzenia w internecie i wertowania grafiki na googlach i pintereście znalazłam super wzór opracowany przez firmę Vervaco. Oczywiście, jak z tymi wzorami bywa najczęściej nie mają one legendy, bo w oryginale są to zestawy z muliną. Szukałam więc dalej i na jednej ze stron znalazłam ten wzór w wersji xsd. Dzięki mojej kochanej wiedźmie Hani udało mi się go ściągnąć. Z duszą na ramieniu się za niego zabrałam, bo nigdy nie wiadomo czy taki wzór ma dobrze opracowane kolory. Na szczęście okazało się, że wszystko było ok i obraz powstał.
Obraz już wręczyłam i po pierwszej reakcji księdza prymicjanta wiem, że się spodobał. Dlatego też mogę go wam pokazać. 




 
Czytaj dalej...
krzyżykowe szaleństwo © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka