Miał być pokazany wczoraj, ale nie zdążył się wykąpać, więc jest dzisiaj. Mowa o drugim kaktusie z antydepresyjnego salu u Iwy. Tym razem kontury zrobiłam inaczej niż w oryginale, bo cale pociągnęłam czarną nitką. Nie ukrywam nie miałam czasu na zabawę, bo ciągle jeszcze wyszywam pamiątki komunijne. Ale myślę, że tak jest dobrze i nie zakłóciło to ogólnego wyglądu kwiatka. Tym razem bez ramki, ale pewnie podobnie jak poprzednik do niej powędruje. No i zobaczyłam dopiero po zgraniu zdjęć, że po pierwsze nie doprasowałam obrazka do końca a po drugie wyszły fatalnie, ale nie mam już czasu na poprawki, więc pokazuję tak jak jest, choć nie cierpię takiej popeliny...
Cytat
Pasja - podmuch szczęścia pozwalający się uwolnić ze stalowego uścisku szarej, ponurej codzienności.
O mnie
- Katarzyna
- Hafciarka zołza - na dodatek wredna, bezkompromisowo tępiąca hafciarskie badziewie i wiedząca czego chce.. zakręcona na punkcie krzyżyków od dawien dawna, cierpiąca na hafciarskie ADHD - ciągle ją nosi i nie potrafi usiedzieć przy jednym projekcie dłużej niż tydzień, stawiająca krzyżyki w tempie, którego mistrz Formuły 1 by się nie powstydził - szczególnie w czasie urlopu, podobno to wszystko dzięki turboigle... kiedy ktoś jej nadepnie na odcisk bierze miotłę, na której na co dzień lata, i goni delikwenta, gdzie pieprz rośnie...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Antydepresyjny sal z kaktusem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Antydepresyjny sal z kaktusem. Pokaż wszystkie posty
491. Antydepresyjny sal z kaktusem - odsłona 1
Rzutem na taśmę, ale skończyłam kaktusa z salu u Iwy. Pokazałabym jeszcze wczoraj, ale utknęłam w dyskusji na fb na temat pokazywania, wręczania no i krytykowania hafciarskiego badziewia. Nie ukrywam nigdy nie uważałam się za mistrzynię haftu krzyżykowego - widzę swoje błędy i się ich nie wypieram, ale szlak mnie trafia i parę innych rzeczy jak widzę pseudohafciarki, które swoimi pseudodziełami psują markę dobrym hafciarkom i jeszcze obrażają się za słowa krytyki. Chodzę jak chmura gradowa od kilku dobrych godzin i nie ukrywam nosi mnie niemiłosiernie z tego powodu. Pewnie więc znowu coś wymyślę, bo takie sytuacje nakręcają moje ADHD i to podwójnie... Obserwujcie więc bacznie bloga...
Ale nie o tym miało być, choć roślina, którą pokazać chcę jest adekwatna do sytuacji, bo niektórym taki kaktus by się przydał a jeszcze najlepiej żeby zetknął się z pewną częścią ich ciała...
Dobra dość tego - pora na foty. Jak zwykle nocne, więc cudów nie oczekujcie.
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)






przez
Blokotka