Wczoraj wieczorem skończyłam wyszywanie księżyca z mojego salu księżycowego. Nie ukrywam wykończenia prawie mnie dobiły. Nie lubię blacstischy w żadnym wydaniu a tutaj było całe mnóstwo gwiazdek i malutkich rombów. Początkowo chciałam je zrobić srebrną nitką, ale ostatecznie zwyciężyła oryginalna koncepcja AAN. Teraz hafcik poczeka na zagospodarowanie. Chcę z niego zrobić poduszkę, ale muszę znaleźć albo fajną poszewkę, na którą go naszyję, albo materiał na uszycie poszewki od początku.
Tak prezentuje się gotowy księżyc:
No to pierwszy haft z długiej listy zrobiony. Teraz pora na kolejne. Tylko żeby już mi nikt z niczym nie wyskoczyła, bo mój kolos na mnie spogląda smutno i pyta się kiedy w końcu do niego wrócę.















przez
Blokotka