Miałam w tym tygodniu wyszywać hafty na kartki świąteczne, ale rosetta mnie wciągnęła.
I to tak, że wczoraj wieczorem postawiłam ostatni krzyżyk.
Tak więc mogę się pochwalić kolejnym UFOK-iem wysadzonym w kosmos.
Ufff... nawet nie wiecie jaka to ulga skończyć coś, co było jednym wielkim wyrzutem sumienia, bo przecież sal rozpoczął się w 2014 roku, czyli trzy lata temu. Tak długo ten haft czekał na skończenie.
Wyszywałam dwiema nitkami muliny Ariadna na kanwie 18 ct. Dziś być może wybrałabym inny kolor ale ta zieleń nawet mi się podoba.
Teraz powędruje do mojej mamy, która obiecała uszyć poduszkę.
Jak będzie gotowa to ją pokażę.



































przez
Blokotka