Udało mi się wyrobić przed założonym sobie terminem, ponieważ chciałam skończyć ten obraz do 15 sierpnia.
I jest. Wczoraj postawiłam ostatnie krzyżyki.
Potem pranie i prasowanie. Nie ukrywam trochę z duszą na ramieniu, jak będzie zachowywać się ta podmalowana kanwa w zetknięciu z wodą.
Na szczęście - tak jak wyczytałam w instrukcji - nic się nie wydarzyło.
Na razie prezentuję go w wirtualnej ramce.
Oto moje peonie - zestaw, który w ubiegłym roku sprezentowały mi na imieniny moje kochane Wiedźmy.
Sama bym pewnie go nie kupiła, ponieważ cena trochę odstraszała, ale z drugiej strony jakby policzyć mulinę i kanwę to pewnie na jedno by wyszło.










































przez
Blokotka