W końcu jest - po dwóch latach skończyłam kalendarz Lizzie Kate.
Nie ukrywam był to mój wielki wyrzut sumienia i pewnie gdyby nie zabawa na fb to leżałby biedak nadal.
Tak prezentuje się gotowy haft
W końcu jest - po dwóch latach skończyłam kalendarz Lizzie Kate.
Nie ukrywam był to mój wielki wyrzut sumienia i pewnie gdyby nie zabawa na fb to leżałby biedak nadal.
Tak prezentuje się gotowy haft
Znowu zbiorczy post z tym kalendarzem, bo ostatnio pokazywałam w listopadzie, kiedy miałam wyhaftowane do maja a tu już sierpień gotowy.
A wszystko dzięki zabawie na fb, gdzie numer z tym haftem często jest losowany.
Ten kalendarz to mój wielki wyrzut sumienia - utknęłam w nim w marcu ubiegłego roku. Teraz jednak z racji zabawy VIP 10 na facebooku w ramach której w danym tygodniu wyszywamy 500 krzyżyków w jednej z naszych rozpoczętych prac udało mi się zrobić dwa kolejne kafelki - kwiecień i maj. Jeśli koordynatorka zabawy będzie miała nadal szczęśliwą rękę do numeru, pod którym na mojej liście ukrywa się ten haft to pewnie szybko będą kolejne.
Marzec zaraz się skończy więc pora pokazać kolejny fragment kalendarza Lizzie Kate - tym razem z irlandzkim symbolem koniczynki - bo w marcu było święto św. Patryka
Rzutem na taśmę udało mi się zrobić kolejny miesiąc w kalendarzu Lizzie Kate - zwyczajnie o nim zapomniałam.
Na szczęście przypomniałam obie w porę i mam na bieżąco.
W oryginale jest on panelem w pionie ale ja postanowiłam go przerobić i u mnie będzie on w czterech rzędach, odpowiadających kwartałom roku.
Wyszywam na kanwie 18 ct chińskim odpowiednikiem DMC - mam jeszcze sporo zapasów i teraz mogę je spożytkować...
przez
Blokotka